W Mali-ville zostaje na trzy noce, robie dwie wycieczki na dwa miejscowe szczyty - Mount Loura i Mount Lansa. Piekne widoki, upal, wokol zywej duszy. Wizyta w budce centrum turystycznego - jestem drugm polakiem w hisrtorii ksiegi pamiatkowej. Drugi szczyt dosc wymagajacy - preprawa przez busz z przewodnikiem, nq gorze usypisko kamieni - to grob bialego, ktory tu wszedl i juz nie zszedl. Po drodze zaproszenie na herbate do wioski. Cisza i spokoj. Od tygodnia bez lustra, bez zasiegu komorki i bez komputera - swietne uczucie.
19/03 Ruszam dalej do Dalaby - tez w pieknym regionie Fouta Djalon, ale nizej i bliej stolicy. Peugeot taxi, ktory w Senegalu miesci 7 osob, tu zabiera minimum 9, a w praktyce razem ze mna jedzie 14 osob (11 w srodku i 3 na dachu). Po drodze kilka razy sie przegrzewa, w koncu psuje sie cos wiekszego. Kierowca lapie stopa i rusza do wioski opodal po czesci. Wieczorem w Dalabie spotykam pare Francuzow, ktorzy podruzuja wlasna terenowka, maja lozko na dachu i sloneczny prysznic czyli zbiornik, ktory grzeje sie po drodze. Polecaja Benin i Mali, ich podroz jest obliczona na 5 miesiecy. Maja okolo piecdziesiatki, maz jest bardzo podekscytowany jak opowiada przygody- jak przeprawiali samochod na dwoch pirogach - zona chyba ma dosc tej wyprawy.
Nastepnego dnia spacer do Pont de Dieu - formacji skalnej, po drodwe kopalnie piasku, laski bambusowe i drzewa piniowe. Towarzyszy mi okolo dwudziestu chlopaczkow, ktorzy chca kase, potem chca wiecej kasy, w koncu chca samochod. Dalaba to dawne sanatorium, pieknie polozone wsrod zielonych wzgorz.
Kolejny dzien to wycieczka do wodospadu - trzygodziny marsz w upale w jedna strone, ostre zejscie w dol rzeki i rzeczywiscie piekny, 30metrowy wodospad. Powrot juz bez wody, ledwo dochodze do domu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dalaba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dalaba. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 marca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)